Z biżuterią podobnie jak z ubraniami - ze starych niepotrzebnych rzeczy możesz wyczarować coś bardziej użytecznego. Przejrzałam to, co miałam w szufladach i okazało się, że w większości "wiszących" kolczyków już nie chodzę i tylko się na nie kurzy. Postanowiłam więc coś na to zaradzić. Z dwóch par kolczyków zrobiłam bransoletkę. Potrzebowałam zaledwie kombinerek oraz zapięcia - moje jest trochę vintage'owe - zamiast normalnie się zahaczać po prostu się je zakręca :). Znalazłam je kiedyś na allegro, przy okazji innych zakupów.
Jeśli już przy okazji jesteśmy przy zakupach.. Zawsze powtarzałam, że warto zaglądać do second handów, bo można w nich znaleźć perełki, jakich brakuje w zwykłych sieciówkach. W galeriach się nudzę, wszystko jest takie samo. W szmateksach nie mam pojęcia czego się spodziewać i to właśnie uwielbiam. Poza tym, może w ubraniu, które dorwałaś/eś ktoś przeżył coś pięknego. Może, kto wie :). Czasem patrząc na zawartość mojej szafy zastanawiam się, co dany ciuch przeżył, kto był jego pierwszym właścicielem i po cichu marzę, że kiedyś przemówią do mnie ludzkim głosem opowiadając swoją historię. W końcu są święta, warto wierzyć w cuda :). Ostatnio polowałam na kapelusz. W końcu się udało.. Okazało się, że początki firmy, która go wyprodukowała sięgają.. 1869 roku. Sam kapelusz sądząc po większości modeli tej firmy pochodzi prawdopodobnie z 1950-1960 roku. Jestem tak bardzo ciekawa jego historii.
Będzie on moją nigdy nieodkrytą tajemnicą :).
Ostatnio znalazłam również torebkę - najprostszą, najbanalniejszą i trochę vintage. Zakochałam się w niej właśnie z powodu prostoty i tego, że wszystko mogę mieć tam poukładane jak nigdzie indziej z powodu sztywnej konstrukcji i mnóstwa kieszonek :). To kolejna rzecz, której chciałam przywrócić życie - znalazłam ją bez zapięcia, ale poratowałam ją starą broszką z łańcuszkiem znalezioną na strychu. Prowizoryczne wyjście - to fakt, ale czasem takie są najlepsze :). Może wypad do pasmanterii przyniesie mi jakiś lepszy pomysł.
A jak będzie wyglądał mój Sylwester? Chyba jakoś tak..
W tym roku spędzę go zupełnie inaczej..
"Będzie głośno, będzie radośnie, znów przetańczymy razem całą noc!"
- I niech ten Sylwester będzie niezapomniany, o ile będziemy z niego cokolwiek pamiętać - hahah.. ♥
Mam nadzieje, że od tańca na drugi dzień nie będę mogła się ruszyć, tym razem jednak nie przez siniaki.. :) Wam też życzę wymarzonego Sylwestra, mój jest trochę na bakier z całym moim stylem życia, ale świat należy do odważnych, czyż nie?
Nowy Roku przynieś cuda, proszę, proszę, proszę! :D
Póki co, cudem jest to, co za oknem.












